21 22 23
Start >> Kultura >> Muzykanci
Białodunajeccy Muzykanci

 

 

 

 

 

Tekst pochodzi z publikacji "Ocalić od zapomnienia, Słowo o białodunajeckik muzykantak"  

Opracowanie: p. Iwona Kiwacka-Majerczyk

 

 

Jan Cudzich Dusa - jeden z najstarszych muzykantów białodunajeckich, urodził się 21 maja 1905 r. w Chicago, gdzie pracowali jego rodzice, po dwóch latach przyjechał do kraju. Jego dziadek był muzykantem i to właśnie przy nim młody Jasiek zdobywał umiejętność grania na gęślach i potem na basach. Kapela z Dusą była znana i ceniona przez 30 lat, szczególnie w zespole Pani Solarzowej. Zmarł 3 czerwca 1978 r. mając 73 lata.
 
 
Helena Zachemska z Parów - urodziła się 20 sierpnia 1909 r. To postać znana na całym Podhalu ze swej i męża działal­ności społecznej m.in. w Związku Pod­halan oraz w ruchu narodowo-wyzwo-leńczym. Przed II wojną światową grała jako prymistka z ojcem i dwoma braćmi w słynnej muzyce Parów, którzy w roku 1936 reprezentowali Polskę na Olimpia­dzie w Berlinie. Po ciężkim przeżyciu okupacji po wojnie uczyła w szkole muzyki, pisała piękne wiersze, gawędy, opisywała obrzędy góralskie. Zmarła 1 maja 1980 r.
 

 

Jan Sobański - muzyk samouk z zamiło­wania, ceniony za piękne granie, ale jednocześnie za dowcipne opowiastki. Popularnie nazywano go: „to znawca wszystkich języków świata". Gdziekol­wiek był za granicą, rozmawiał wymyśloną mową, której sam nie rozu­miał, ale którą tłumaczył na język polski. Umiał rozbawić najbardziej zagorzałych przeciwników. Urodził się 16 maja 1908 r. Początkowo grał z muzyką Bolesława Pary, która zasłynęła przed wojną występem   na  olimpiadzie  w  Berlinie w 1934 r. Była to rodzinna muzyka, z której wywodził się znakomity muzyk i nauczyciel - Helena Zachemska. Sobań­ski grał jako sekundzista. Po wojnie zna­ny już był jako prymistka, a swoją popu­larność zawdzięcza zespołowi Pani Si-chelskiej i potem Pani Porębskiej. Zmarł 22 listopada 1990 r. przeżywszy 82 lata.

 

Wincenty Czernik Kunkas - zwany „Wincek". Urodził się 26 czerwca 1911 r. Naukę grania na gęślach pobierał w Nowem Bystrem, a potem spod jego smyczka wyszło wielu innych muzyków, jak Franciszek Świder, Jan Majer­czyk, Stanisław Łukaszczyk i inni. Muzykował przez 50 lat jako prymista, ale sekund czy basy nie sprawiały mu żadnej trudności, znany rów­nież jako działacz społeczny i kulturalny, zasłużony stra­żak, długoletni radny Białe­go Dunajca. Grywał po we­selach i w zespołach góralskich, był jednym z najpopu­larniejszych muzyków. Zmarł w 1988 r. mając 77 lat.

 

 
Adolf Landa - urodzony 17 czer­wca 1919 r. w Stanach Zjedno­czonych Ameryki Północnej, ojciec pochodził rodem z Szaflar, a matka z Białego Dunajca od Cudzichów. W roku 1922 matka z trzyletnim Adolfem wróciła do kraju i prowadziła 7-hekta-rowe gospodarstwo. Adolf ukończył 4 klasy szkoły podstawowej. Pierwsze szlify muzykowania zdobywał u Franci­szka Dańko Wyrnala, który w owym czasie był najbardziej utalentowanym samoukiem w muzyce góralskiej. Potem już jako pełnoprawny muzykant grywał na sekund z muzykami Jana Cudzicha i Jana Sobańskiego. Był wesoły, jego ulu­bioną śpiewką była „Orawa". Zmarł tragicznie w 1978 r. w wypadku drogowym.

 

Jan Wilkus - urodzony w Skrzypnem w 1922 r., wszechstronny samouk uzdolniony w wielu dziedzinach, gry­wał na organach w swojej wsi, w Zako­panem w starym kościele i przez 5 lat w kaplicy w Białym Dunajcu, potrafił naprawić zegarek, a przede wszy­stkim grał przez 15 lat jako prymista z Janem Cudzichem Dusą. W roku 1982 - cztery lata po śmierci Jana Cudzicha - ożenił się z wdową po nim, Heleną. Zmarł w 1996 r. mając 74 lata.

 

Franciszek Dańko Wyrnal - urodził się 11 listopada 1922 r., był sprytnym i ciekawym świata chłopcem. Mając 18 lat zaczął grac na akordeonie zwanym wtedy organami, a później na  skrzypcach   i   basach.   Posiadał talent i zamiłowanie do muzyki góral­skiej. W czasie okupacji organizował innych do wspólnego muzykowania, był więźniem „Palące" w Zakopanem, skąd uciekł. Przez 22 lata pracował jako kiero­wca w MPK, w 1973 r. w czasie powodzi wykazał się walecznością, za co został odznaczony medalem za odwagę. Był znany w całym regionie jako muzykant, który zagrał każdą śpiewkę czy zasłysza­ną nutkę. Zmarł 8 marca 1977 r. mając 55 lat.

 

Józef Maciata Michalin - urodzony 9 ma­ja 1925 r. W 1942 r. został prymistą grając początkowo u Wincka Czernika a potem u Sobańskiego. W latach 1967-69 uczył grania w Szkole Podstawowej nr2 w Białym Dunajcu -wtej dziedzinie był jedynym z grupy nieżyjących, który zaczął uczyć grania dzieci i młodzież. Tę trudną sztukę przekazał swoim dzieciom: Stanisławowi, który grywa do dziś, ale tylko podczas większych uro­czystości, Janinie - gra na basach, Annie -sekundzistce i najmłodszej Halinie - bardzo utalentowanej prymistce, ale i sekun­dzistce i basistce, która zdobywała wiele nagród i wyróżnień. Grywał po wese­lach, zabawach i w zespołach, był bar­dzo związany ze szkołą. Dom Józka zawsze był otwarty dla wszystkich muzy­ków, we wtorek ostatkowy przed Wiel­kim Postem obowiązkowo spotykali się u niego wszyscy znajomi muzykanci i hucznie obchodzili ostatki. Następnego dnia (środa popielcowa) po hucznym graniu do godz. 12-tej, gdy gęśle już wisiały na haku, dopijali resztkę piwa z antałka i śpiewali:
 
 
 
 
 
 
 
Wstympno środa idziy
W Dunajcu nocujy
Ni może dojechać
Wózeksiyjyj psujy.
Zmarł 19 grudnia 1998 r. mając 73 lata.

 

Józef Wilkus Kiernia - urodził się 24 sierpnia 1923 r. Muzykował jako sekun-dzista z kapelą Dusy, od którego nauczył się grania. Pracował w fabryce tektury w Białym Dunajcu. Zmarł nagle 27 listo­pada 1971 r. mając 48 lat. Z przykrością trzeba stwierdzić, że również jego rodzi­na nie zaznała radości życia - żona, syn i córka przedwcześnie zmarli.

 

Bronisław Gandera Dusa - wywodził się z muzyki Jana Cudzicha, nie grywał już od dłuższego czasu z po­wodów zdrowotnych; pierwsze nauki czerpał u Franciszka Wyrnala, później grywał z Janem Sobańskim, grał na se­kund, ale prym czy basy nie były mu obce. Zmarł 24 czerwca  2006 roku.

 

Bronisław Rzadkosz Polaniorz - urodzo­ny 22 lipca 1931 r. Naukę gry na basach pobierał u znanego muzyka z Poronina -Jana Tutki. Zaczął grać z muzyką Ja­rząbka Chrapaka z Maruszyny, skąd pochodziła jego dziewczyna, późniejsza żona. Pracował na kolei i jako znakomity basista grywał z różnymi muzykami. Zmarł 19 stycznia 1995 r. mając 64 lata. 

 

Stanisław Łukaszczyk Cibiorz - urodzo­ny 19 stycznia 1936 r., pochodził z bie­dnej rodziny, ale od najmłodszych lat wykazywał się wieloma talentami. Mając 18 lat z zarobionych pieniędzy kupił sta­rą harmonię, na której uczył się grać. W 1954 r. został członkiem zespołu Pani Solarzowej, która otoczyła go opieką; w zespole nauczył się grać na skrzypcach i basach. Grywał z Czernikiem, Maciatą i Trebunią. Był twórcą ludowym, specjali­zował się w wyrobach skórzanych: pas­kach, opaskach, kierpcach oraz kapcach. Był bardzo koleżeński, dał się poznać ja­ko działacz społeczny, zasłużył się przy budowie kaplicy w Białym Dunajcu. Zmarł po ciężkiej chorobie 14 kwietnia 2000 r. mając 64 lata.

 

 

Andrzej Tylka - urodzony 25 września 1955 r. na Stołowym w Białym Dunajcu; talent do muzyki odziedziczył po dziad­kach. Samouk, nauczył się grać jako pry­mista, sekundzista a nawet basista, ale zapamiętano go grającego na harmonii a przy tym wspaniałego śpiewaka. Potra­fił wyczarować z drewna piękne, rzeź­bione meble. Zmarł tragicznie w 2002 r.

 

 

 

Franciszek Świder Zbójnik - był uczniem Wincentego Czernika, dał się poznać jako znakomity podhalański muzykant, tancerz, śpiewak, gawędziarz. Członek wielu zespołów regionalnych – m. in. Zespołu Biały Dunajec, prowadzonego przez Zofię Solarzową w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, czy zespołu Holny z Zakopanego. Laureat wielu nagród w konkursach i przeglądach folklorystycznych, charakterystyczny aktor – zagrał choćby filmie Harnasie do muzyki Karola Szymanowskiego czy w Historii Filozofii po góralsku według ks. Prof. Tischnera. Laureat nagrody imienia Oskara Kolberga. Franciszek Świder zmarł 3 lipca 2010r. w wieku 88 lat.

 

Stanisław Stołowski Karolin - urodzony 8 maja 1936 r., mając 7 lat dostał od taty zro­bione przez niego gęśle, ojciec -cieśla - zrobił je dla niego, widząc, że mały Stasiu często przesiadywał u wujka Wincentego Stołowskie­go. Kilka lat później kupiono mu harmonię. Pierwsze zespołowe granie to muzyka J.Cudzicha Bacy, a od tego czasu grywał w różnych składach. Stanisław Stołowski zmarł w listopadzie 2010r. mając 74 lata.

 

 

Franciszek Czernik Kubanka - urodzony 29 stycznia 1924 r., uczeń Wyrnala, znakomity basi­sta, jeden z tej grupy najstarszych, którzy jeszcze czynnie uczestniczą w muzyko­waniu po karczmach. Franek to lubiany basista, a przede wszystkim bardzo uta­lentowany, grywał ze wszystkimi nieży­jącymi muzykantami z Białego Dunajca. Zmarł w kwietniu 2012 r. mając 88 lat.
 
 

 

 

Jan Majerczyk Byrcorz - urodzony 12 maja 1926 r. W roku 1940 mając lat 14 rozpoczął naukę grania u Wincka Czer­nika i grał z nim potem jako basista. Póź­niej grywał z Sobańskim, Trebunią z Po­ronina, Stachoniem ze Zębu oraz z ze­społem Jana Jędrola z Poronina. Z gra­niem rozstał się w latach 90-tych. Zmarł 25 grudnia 2013 r. mając 87 lat.

 

 

 

 

Józef Cudzich Kania - urodzony 5 marca 1925 r., młodszy o 20 lat od brata Jana Cudzicha Dusy, który nauczył go grać, kiedy Józek miał 10 lat - został od razu prymistą. Szybko przyswoił sobie wszystkie nutki mu­zyki brata, z którym potem objechał ka­wałek świata. Cie­szył się popularno­ścią, bo był najmło­dszy. Przerwał granie w latach 70-tych z powodu rozwiąza­nia się składu muzy­ki. Zmarł 7 października 2009 r. przeżywszy 84 lata.

 

Stanisław Maciata z Równie - urodzony 6 lipca 1926r. Muzykowanie rozpoczął w czasach oku­pacji - w 1942 r. Pierwsze szlify zdoby­wał u Wincka Czernika, grywał z Józe­fem Maciata, był sekundzistą w muzyce Cudzicha. Pierwsze skrzypce kupił mu ojciec za pieniądze zarobione ze sprze­daży swetrów góralskich poza Podha­lem. Muzykowanie zakończył w 1975 r. z powodu urazu ręki. Zmarł w październiku 2012 r. mając 86 lat.

 

Dziś pozostali spadkobiercy, którzy z nimi grywali i nieje­dnokrotnie od nich się uczyli sami przekazują to dalej.

 

Franciszek Gandera - od dwu­nastego roku życia zachwycał się góral­ską muzyką, a grania nauczył się od Win­centego Stołowskiego. Grał na gęślach i akordeonie z Wyrnalem, Sobańskim. Wyuczył się także innej profesji - został krawcem góralskich ubrań i z tej racji porzucił granie w latach 80-tych.

 

 

 

 

Stanisław Dębicki Babciok - ur. 7 paździer­nika 1949 r. w Witowie. Nauczył się grać na skrzypcach i na harmonii będąc ucz­niem szkoły podstawowej - jego nauczy­cielem był dziadek. Ożenił się w 1976 r. w Białym Dunajcu, dokąd przeniósł się zaraz po ślubie. Grywał z różnymi muzy­kantami i do dziś aktywnie uczestniczy w muzycznym życiu wsi.

 

Władysław Polak - W ro­ku 1964 ojciec zaku­pił jemu i jego bratu akordeony, i tak Wła­dysław zaczął grać; był członkiem zespo­łu im. Anieli Cut-Sta-pińskiej w Poroninie jako śpiewak i tan­cerz. Już po roku nau­ki gry zagrał po raz pierwszy z muzyką Wincentego Czernika na weselu i tak się zaczęło granie po wese­lach, imprezach, uroczystościach, kar­czmach. Obecnie gra najczęściej z dwo­ma synami - Andrzejem i Piotrem - Andrzej kontynuuje tradycję przodków i naucza góralskiego muzykowania w białoduna­jeckim Gminnym Ośrodku Kultury.

 

Józef Gandera Dusa - syn Bronka Dusy, popularnie zwany Józuś, należy do mło­dszego pokolenia muzykantów, bo ma dopiero 55 lat. Zaczął grać przy ojcu mając siedem lat. Gra jako prymista -miał już swój skład muzyki, z którą gry­wał po karczmach. Józek ma talent i jego granie i śpiew jest lubiane, ale brak mu samodzielności.

 

Chlubą, dumą i radością Białego Dunaj­ca jest zespół Trebunie-Tutki - to muzy­kująca od pokoleń rodzina. Nic nie tra­cąc ze swego góralskiego charakteru mu­zyki przeszła ewolucję w zespół kon­certujący na wielkich scenach Europy i świata ze znanymi osobistościami estrady.

 

W ostatnich kilkunastu latach moż­na zaobserwować powrót popularności muzyki góralskiej wśród muzykantów młodego pokolenia. Są wśród nich wy­wodzący się z Białego Dunajca (w kolej­ności alfabetycznej):  
 
Wojciech Czernik Kubanka, Andrzej Dańko Wyrnal, Stanisław Dorula Pyrni-cka, Józef Dorula Pyrnicka, Wojciech Gąsienica Fronek, Jan Gąsienica Fronek, Grzegorz Kolbrecki, Stanisław Majer­czyk Farbiorz, Władysław Majerczyk Far-biorz, Paweł Para, Andrzej Polak, Piotr Polak, Joanna Porębska-Dziedzina, Sta­nisław Sikoń, Paweł Walkosz Jambor, Jó­zef Walkosz Jambor, Bartłomiej Wysocki.
 
Za nimi podążają najmłodsi adepci tej trudnej sztuki. Nierzadko opierają się oni na solidnym wykształceniu muzy­cznym i nie grają już li tylko ze słuchu. Pośród nich jednak można znaleźć je­szcze prawdziwe perły muzyki góral­skiej, którym niepotrzebne są nauki har­monii w muzyce, gamy, zasad interwa­łów - lecz grają ze słuchu kontynuując dzieło przodków. Wśród nich są również dziewczęta, którym dawniej ten przywi­lej nie przysługiwał. Mając za nauczy­cieli prawdziwych mistrzów smyczka można śmiało powiedzieć, że tradycja góralskiego muzykowania jest wciążży­wa i nieprędko zaginie.
 
 
 
 
 
 



| odwiedzin: 15749 wydrukuj Drukuj

 
Maj 2017
 Pon  Wto  Śro  Czw  Pią  Sob  Nie 
  1  2  3  4  5  6  7
  8  910111214
151617181921
222324252627
293031    
Nasi Partnerzy